Siedzę na łące pod drzewem i poprawiam tekst mojej piosenki. Jak na razie to tylko pierwsza zwrotka ale nie długo będzie cała.
Odłożyłam zeszyt z ołówkiem na bok i zaczęłam śpiewać. Z moich ust zaczęły wydobywać się słowa piosenki Love me like you do.
-Ładnie śpiewasz.- usłyszałam czyjś głos przy uchu.
-Przestraszyłeś mnie! Co ty tutaj właściwie robisz!?
-To moje ulubione miejsce. Siedziałem niedaleko i usłyszałem czyjś piękny śpiew, dopiero jak się odwruciłaś zobaczyłem że to ty, inaczej bym nie podchodził.- uspokoiłam się trochę- A tak ogólnie to co ty tu robisz? I czy przyjechałaś tu tym?- powiedział wskazując na motor
-To też moje ulubione miejsce i tak przyjechałam tym. - powiedziałam po czym przypominając sobie o dzisiejszej sytuacji w klasie dodałam- dziękuję że złapałeś mnie wtedy inaczej bym spadła.
-Nie musisz dziękować zrobiłem to co każdy na moim miejscu, a później i tak cię upuściłem. Dobra ja muszę lecieć zapomniałem że mama mnie o coś prosiła.- powiedział i podszedł. Krzyczałam jeszcze za nim ale nie reagował. Dopuściłam więc sobie i wróciłam do poprzedniej czynności.
*Następnego dnia*
Obudziłam się o 7:30 bo apel jest na 9:00.
Poszłam do toalet gdzie wyprostowałam moje zazwyczaj pofalowane włosy. Zrobiłam makijaż, ale zamiast mocnego, ciemnego makijażu postawiłam na szary, matowy cień do powiek i przejechałam tuszem po rzęsach na koniec pomalowałam usta czerwoną szminką, której nigdy nie opuszczam. Poszłam do garderoby po moją sukienkę. Szukałam odpowiedniej miesiąc i w końcu znalazłam. Góra była czarna bez ramiączek, a dół biały rozkloszowany.
Przebrałam sie w nią, wzięłam torebkę, spakowałam do niej telefon, słuchawki, gumy, klucze od domu i pieniądze.
Zeszłam na dół do kuchni gdzie zastałam mamę pijącą kawę, przywitałam się z nią po czym wzięłam szklankę do której nalałam soku pomarańczowego. Pustą szklankę włożyłam do zlewu.
-Kochanie dzisiaj przyjeżdża twój kuzyn, nie zna tu nikogo więc proszę żebyś wychodziła też z nim.-powiedziała z błagalnym uśmiechem.
-Dobrze, a o której będzie?
-O 14:00 mam nadzieję że nie będzie ci przeszkadzał.- miałam iść dzisiaj z dziewczynami!
-No jasne że nie. -spojżałam na zegarek- o nie zaraz się spóźnię.
-Ubieraj buty zawioze cię.
Założyłam moje czarne koturny.
Dziewczyny wyglądają przepięknie.
Ania miała włosy spięte w koka, oczy pomalowane złotym cieniem, a rzęsy brokatowym tuszem. Do tego czarną rozkloszowaną u dołu suknię na ramiączka.
Iza która zawsze ma proste włosy dzisiaj zrobiła loki do tego oczy pomalowane na beżowy i różowe usta.
Miała białą rozkloszowaną sukienkę pokrytą czarną koronką.
Milena ma włosy spięte w kłosa i pomalowane rzęsy. Czarną suknię z paskiem i roskloszowanym dołem.
Sylwia ze swoich długich włosów zrobiła kodarde, oczy pomalowane na ciemny brąz do dego mocno widoczna kreska i mocno pomalowane rzęsy. Oczywiście nie mogło zabraknąć też czerwonej szminki. Do tego brała czarną sukienkę z czerwonym paskiem.
Jula postawiła na naturalny wygląd i się nie malowała. Do tego ubrała białą sukienkę bez ramiączek.
Dziewczyny- zaczęła Iza- Impreza będzie o 20:00 u mnie. Powiecie innym?
-Ok, ale nie przyjdę sama- oswiadczyłam dziewczyną tę tylko otworzyły szeroko oczy ze zdziwienia. No tak zawsze na imprezy przychodziłam sama.
-Ooo, w końcu znalazłaś sobie chłopaka-zaczęła cieszyć się Jula- ale czemu dowiadujemy się dopiero teraz że kogoś poznałaś.
-Bo nikogo nie poznałam. Przyjdę z kuzynem.-ich uśmiechy zeszły Tak szybko jak się pojawiły.
-Szkoda-mówiła Milena- a ładny chociaż?
-Szczeże mówiąc nawet nie wiem.
-Co jak to?- powiedziały chórem.
-Jeszcze nigdy go nie widziałam bo mieszka w Anglii i dopiero teraz przyjeżdża.
-Aha. A która zostaje u nas w mieście?- zapytała Milena.
-Ja- odpowiedziałam jedyna.
-To dobrze będę miała z kim chodzić do centrum na zakupy. - ucieszyła sie.
* W domu *
Stałam przed dzwiami i szukałam klucza od domu. Jeśli są zamknięte to znaczy że nie ma nikogo w domu. Ściągnęłam buty i poszłam do mojego pokoju. Przebrałam się w dzinsowe krótkie spodenki i koszulkę z napisem " no boyfriend no problem ". Wzięłam swoją gitarę i zaczęłam grać. Na biurku zauważyłam różową kartę odłożyłam instrument i podeszłam do biurka. Na kartce pisało że chłopaki są w pokoju gościnnym. Chłopaki? Z tego co słyszałam to miał przyjechać tylko jeden. Idę to sprawdzić.
Gdy stanęłam pod dzwiami zapykałam. Gdy usłyszałam "proszę" weszłam do pomieszczenia na krześle siedział ...
♡☆♡
Tak oto prezentuje się rozdział 2. Zapraszam do zakładek i na bloga --->
http://bernoldnatropie.blogspot.com
Komentujcie tym mnie motywujecie.